Iga opowiedziała o okresie zawieszenia

Iga opowiedziała o okresie zawieszenia

Jakiś czas temu była liderka światowej klasyfikacji miała problemy z kontrolą antydopingową.


Iga Świątek podczas Wimbledonu 2025 ponownie dała nam wiele powodów do radości. 24-latka pochodząca z Warszawy w doskonałym stylu rozprawiła się w finale z Amandą Anisimovą 6/0, 6/0 i zdobyła szósty wielkoszlemowy tytuł. Teraz opisała jak się czuła w trakcie tego turnieju:

„Zaczęłam serwować znacznie lepiej. Mój trener zmusił mnie do serwowania bardziej wzdłuż linii. Wcześniej nie lubiłam tego robić, ponieważ uważałam, że jest to dla mnie zbyt ryzykowne. Potrzebowałam kogoś, kto dodałby mi pewności siebie i pokazał, że potrafię serwować w dowolnym kierunku. Zaczęłam to robić w Australii. Poszło mi całkiem nieźle, choć w innych turniejach już tak nie było, ale to część procesu. Na Wimbledonie pomogły mi też piłki, ponieważ bardziej przylegały do naciągu. Punkt uderzenia był szerszy, ponieważ były cięższe. Prawdę mówiąc, nigdy nie serwowałam tak szybko i byłam tym zaskoczona. Nie wiem, czy uda mi się to powtórzyć w innych turniejach.

Poza tym po raz pierwszy nie próbowałam naśladować swojego stylu gry z kortów ziemnych, podnosząc piłkę forehandem i nie poruszając się w ten sam sposób. Musiałam zacząć bardziej polegać na intuicji. Grać bardziej płasko i agresywnie, ponieważ moje podnoszenie piłki nie przynosiło efektów.”

Notowana obecnie na trzeciej lokacie w rankingu WTA Polka zaczęła się lepiej czuć na korcie po Internazionali d’Italia 2025:

„Czułam się bardziej wyzwolona, kiedy w 2023 roku straciłam na kilka tygodni pozycję numer jeden. Na początku byłam załamana, ale potem okazało się to bardzo wyzwalające. Pomogło mi to w zmotywowaniu się, w powiedzeniu sobie, że nie jestem już zwierzyną, ale myśliwym. Jednak kiedy przegrałam w półfinale tegorocznego Roland Garros, było inaczej, ponieważ musiałam skupić się na rzeczach, które musiałam poprawić i nad którymi musiałam popracować. Zmiana nastawienia nastąpiła po Rzymie, gdzie nie byłam w ogóle skoncentrowana. Miałam wiele negatywnych myśli i wiedziałam, że jeśli nie zmienię swojego podejścia w tym momencie, to nigdy się nie zmienię. Przegrana na Roland Garros nie była żadną tragedią, ponieważ wiedziałam, że nie grałam dobrze. Mogłabym powiedzieć, że mój sukces na Wimbledonie nie nastąpił na Wimbledonie, ale rozpoczął się w Rzymie.”

Okres zawieszenia był bardzo ciężki dla naszej reprezentantki:

„To było straszne. Byłam na imprezie promocyjnej w Warszawie i kiedy weszłam na pocztę, zobaczyłam wiadomość od ITIA. Myślałam, że to typowy e-mail z przypomnieniem. Nie mogłam nawet zacząć go czytać, bo zaczęłam płakać. Mój agent pomyślał, że ktoś umarł. Dałam mu telefon, a kiedy przeczytał, też nie wiedział, jak zareagować, bo nikt nie wie, jak się zachować w takiej sytuacji. Tego samego dnia zebrała się cała moja ekipa wraz z moim prawnikiem. Byłam bardzo poruszona. Płakałam przez jakieś dwa tygodnie. Nie miałam ochoty trenować, ponieważ czułam, że to wszystko jest winą tenisa. Czułam, że straciłam swoją integralność i że nikt mi nie uwierzy, że jestem skończona, że wszystko, co osiągnęłam, zniknie.

Mój zespół pomagał mi przez cały czas. Zaczęliśmy testować wszystkie suplementy i leki, które zwykle przyjmuję. Ale w międzyczasie próbowałam uciec od tego wszystkiego i spotykałam się z przyjaciółkami, które nie miały pojęcia o tym, co się dzieje, ale w końcu wyznałam im, co się stało. Dużo rozmawiałam też z moją psycholog, która bardzo mi pomogła znaleźć w tym wszystkim sens.”

Iga opublikowała w mediach społecznościowych post, w którym chciała wyjaśnić tę sytuację:

„Chciałam to wyjaśnić, ponieważ wróciłam do touru, a kibice zapomnieli o tym, co się stało. Myśleli, że wszystko wróciło do normy, co ja sama też kiedyś pomyślałam, ponieważ przypomniał mi się typowy napis na Instagramie: „co cię nie zabije, to cię wzmocni” i inne takie głupoty. Czasami to działa, ponieważ ja też miałam nadzieję, że wrócę w ten sposób, ale tak się nie stało. Czułam, że świat mnie atakuje i niszczy moje życie. Mój powrót na korty był zupełnie inny niż się spodziewałam, dlatego czułam, że muszę to wyjaśnić, a napisanie tego było dla mnie łatwiejsze niż konferencja prasowa i wszyscy to zrozumieli. Ale wszystko to zniknęło, gdy rozpoczęła się trasa po kortach ziemnych. Poza tym jestem teraz bardzo szczęśliwa z moim trofeum z Wimbledonu, więc nie obchodzi mnie zbytnio, co myślą inni.”

Guo Hanyu będzie pierwszą rywalką Świątek w Omnium Banque Nationale.

bonio 2025-07-30 11:33:21
TRANSMISJE