Aryna Sabalenka w drugim meczu fazy grupowej była górą nad Jessicą Pegulą. Finalistka US Open 2024 sprawiła jednak pierwszej rakiecie świata sporo problemów. 27-latka urodzona w Mińsku pochwaliła na konferencji prasowej postawę Amerykanki:
„Uważam, że grała niesamowicie przy siatce. Za każdym razem, gdy próbowałam przebić piłkę na jedną lub drugą stronę, mocniej lub wolniej, bardziej na zewnątrz lub bardziej do środka, ona już tam była. Pokazała, dlaczego jest tak dobrą zawodniczką w grze podwójnej. W niektórych momentach nie mogłam nic zrobić, więc jedyną opcją było uderzanie piłki tak mocno, jak tylko mogłam. Prawda jest taka, że bardzo dobrze się bawiłam. To właśnie takie momenty pomogły mi osiągnąć najwyższy poziom.
Zawsze bardzo lubię grać przeciwko niej. Jest zawodniczką, która zawsze popycha mnie na przód. Doprowadza do granic możliwości. Dzisiaj momentami osiągnęłyśmy niesamowity poziom. Bardzo wysoki poziom z obu stron. Przychodzą mi na myśl pewne punkty z pierwszego seta i szczerze mówiąc, nie wiem nawet, jak je opisać […] Potem w drugim secie była w stanie pokazać się z najlepszej strony. Nie mogłam wiele zrobić. Starałam się tylko pozostać w grze i być bardziej agresywną, naciskać ją przy każdym uderzeniu.”
Białorusinka w czwartek będzie walczyła w Arabii Saudyjskiej z Coco Gauff:
„Jak już wielokrotnie powtarzałam, podchodzę do tego turnieju z bardzo jasnym nastawieniem. Muszę wygrać pięć meczów, jeśli chcę zostać mistrzynią, jeśli chcę w końcu podnieść to trofeum. W następnym meczu chcę wyjść na kort z bardziej sprecyzowaną koncepcją gry. Być może poprawię kilka szczegółów przy serwisie, aby był bardziej niebezpieczny. Cokolwiek, co pomoże mi pokazać mój najlepszy poziom gry.”
Czterokrotna zwyciężczyni w trakcie starcia z Jess wyładowała swoją złość na Antonie Dubrovie. Szkoleniowiec Sabalenki postanowił wtedy opuścić trybuny:
„Być może byłam wtedy dla niego zbyt surowa. Mam nadzieję, że nadal jest na stadionie. Szczerze mówiąc nie wiem, gdzie jest. Prawda jest taka, że przeżywałam trudne chwile, momenty wielkiej frustracji, które musiałam jakoś z siebie wyrzucić. Cóż, powiedzmy, że posunęłam się za daleko. To, że opuścił stadion, jest słuszne. W tamtej chwili najlepiej było zostawić mnie samą z moimi problemami. Mam tylko nadzieję, że nie jest mną zbytnio rozczarowany. Przepraszam, byłam bardzo zestresowana. Całą swoją złość wyładowałam na nim, ale jednocześnie pomogło mi to odkryć moje najlepsze umiejętności tenisowe.”
W drugiej konfrontacji w grupie imienia Stefanie Graf zmierzą się Pegula z Jasmine Paolini.