Iga Świątek na otwarcie tegorocznej edycji WTA Finals Riyadh była lepsza od Madison Keys. Później jednak sześciokrotna mistrzyni rozgrywek wielkoszlemowych uległa Elenie Rybakinie i Amandzie Anisimovej. Polce nie udało się zakwalifikować do półfinału. Później opisała swoje wrażenia z meczu przeciwko swojej rówieśniczce:
„Szczerze mówiąc, zrobiłam dzisiaj wszystko, co mogłam, więc nie żałuję niczego. Czułam, że jestem na swoim miejscu, że podeszłam do meczu z pozytywnym nastawieniem. No dobrze, może kilka rzeczy nie wyszło mi najlepiej, ale wiadomo, że w tenisie nie zawsze wszystko idzie idealnie. Walczyłam i nie poddałam się. To nie wystarczyło, co mnie smuci, ale teraz muszę zrozumieć, że kiedy dajesz z siebie wszystko, a to nie wystarcza, oznacza to po prostu, że musisz poprawić swoją grę.
Ale muszę też powiedzieć, że czułam się dobrze fizycznie, psychicznie i tenisowo. Warunki i całe otoczenie były pozytywne. Nie potrafię wyjaśnić, dlaczego nie udało mi się wyjść z fazy grupowej. Nie wiem, może wygrywałam zbyt wiele w poprzednich latach i to jest karma. Trudno powiedzieć. Czuję, że to trochę dziwne. Nie traktuję tego jako coś oczywistego, ale z dotychczasowych doświadczeń wynika, że jeśli gram z taką intensywnością i determinacją, jak dzisiaj i tak bardzo zależy mi na zwycięstwie, jak dzisiaj, to zazwyczaj zbieram tego owoce. Będę dalej pracowała. Zobaczymy, czy wkrótce przyniesie mi to korzyści.”
W 2023 roku 24-latka pochodząca z Warszawy była najlepsza w mistrzostwach kończących sezon.