Anastasia Potapova weszła w stolicy Hiszpanii do drabinki głównej, po tym jak z rywalizacji w tym turnieju zrezygnowała Madison Keys. Triumfatorka juniorskiego Wimbledonu 2016 cieszy się, że tak dobrze skorzystała z tej szansy:
„To wspaniałe uczucie, nie będę kłamać. Dano mi drugą szansę i bardzo dobrze ją wykorzystałam. Takie rzeczy zdarzają się w tenisie, dlatego uważam, że to jeden z najpiękniejszych sportów, jakie mamy. Skoro mi ją dano, to może dlatego, że na nią zasłużyłam. Jestem bardzo szczęśliwa. Rzadko zdarza się dostać drugą szansę i zajść tak daleko. Ale jeśli ją masz, to może na nią zasługujesz. Wielu dostaje taką szansę, ale niewielu ją wykorzystuje. Cieszę się, że mi się to udało.
Miałam za sobą ciężki tydzień. Nie byłam w pełni gotowa. Nie miałam wystarczająco dużo czasu, żeby dojść do siebie po Linz. Poza tym w kwalifikacjach były czynniki, takie jak pogoda, które nie pomagały. Nie przejmowałam się tym. Cieszyłam się dwoma dniami w Madrycie, uwielbiam Hiszpanię. Dobre jedzenie, moja rodzina ze mną… Nie spodziewałam się powrotu do drabinki, bo na początku nie wybrano mnie jako „szczęśliwą przegraną”.
Ale tuż przed meczem, jakieś 30 minut wcześniej, powiadomiono mnie, że wchodzę do turnieju. Nie byłam na to przygotowana. Po prostu regenerowałam się i cieszyłam się chwilą. Być może to jest klucz. Nie być zawsze tak obsesyjnie skupioną na turnieju, ale cieszyć się samym procesem.”
25-latka w ćwierćfinale hiszpańskiego turnieju rozprawiła się z Karoliną Pliskovą 6/1, 6/7 (4), 6/3. Później opowiedziała o swoich wrażeniach z tej konfrontacji:
„Było to wyraźnie widać przez cały mecz. Zaczęłam bardzo mocno, wyszłam na kort nie mając nic do stracenia. Nie wiedziałam, czego się po niej spodziewać, ponieważ jest bardzo groźną zawodniczką. Dobrze serwuje, mocno uderza, potrafi grać na wszystkie linie. Wyszłam na kort, aby cieszyć się swoją grą, nie zwracając zbytniej uwagi na przeciwniczkę. Myślę, że w pierwszym secie zagrałam bardzo dobrze. Prawdopodobnie był to jeden z najlepszych setów, jakie kiedykolwiek rozegrałam.
Drugi set był trudniejszy, bo ona zaczęła lepiej serwować. Przestała popełniać błędy przy łatwych piłkach. Ja też grałam dobrze do pewnego momentu, ale wtedy nie potrafiłam opanować nerwów. Nigdy wcześniej nie byłam w takiej sytuacji. Prowadziłam w secie, w ćwierćfinale, serwując o zwycięstwo. To nie jest łatwe. Trzeba tego doświadczyć kilka razy, żeby się nauczyć. Ten turniej wydaje się dawać mi drugie szanse, a w trzecim secie miałam kolejną. I tym razem wiedziałam, że jej nie zmarnuję.”
Nastya chciałaby pójść za ciosem i wypracować w Mutua Madrid Open ostatni etap:
„Chcę dotrzeć do finału, ale nie chcę teraz myśleć o kolejnych krokach. Wolę cieszyć się dzisiejszym zwycięstwem. Linz dało mi dużo pewności siebie, ale tutaj warunki są inne. Mimo to każde zwycięstwo sprawia, że wierzysz w siebie jeszcze bardziej. Pokonanie Rybakiny, która jest jedną z najlepszych i przegrała w tym roku bardzo niewiele meczów, jest niesamowite. To sprawia, że myślę: dlaczego nie ja?”
Tallon Griekspoor prywatnie jest chłopakiem Austriaczki. Holender mocno wspierał Potapovą z trybun:
„Ma przed sobą świetlaną przyszłość jako trener. Pojawił się w idealnym momencie, aby mi pomóc. Bardzo we mnie wierzy i mówi rzeczy, na które inni się nie odważają. Dzisiaj powiedział mi, żebym się uspokoiła i zaczęła pracować nogami. Dało mi to mnóstwo energii. Fizycznie to ja wygrałam mecz, ale mentalnie wygrał go on.”
Marta Kostyuk będzie przeciwniczką Anastasii w półfinale hiszpańskich rozgrywek.