Iga: Szybko wróciłam do formy

Iga: Szybko wróciłam do formy

24-latka pochodząca z Warszawy zmagała się z zatruciem pokarmowym.


Iga Świątek w Mutua Madrid Open dotarła do trzeciej rundy. Sześciokrotna zwyciężczyni imprez wielkoszlemowych nie dała rady dokończyć starcia o wejście do 1/8 finału z Ann Li ze względu na problemy z żołądkiem. Polka opowiedziała o tej sytuacji:

„Mój turniej w Madrycie był ciężki. To była dosłownie katastrofa. Dzień przed meczem byłam kompletnie wykończona. W dniu meczu też nie czułam się dobrze, brakowało mi energii. Następnego dnia było już trochę lepiej, ale nie sądzę, żebym była w stanie zagrać normalnie. Po dwóch dniach czułam się już dobrze. Wyleczyłam się i zostałam na miejscu. Nie wyjeżdżałam, bo nie uważam, żeby podróżowanie było bezpieczne, gdy jest się w tak słabej formie.

Potem przyjechałam tutaj i od początku mogłam trenować na 100%. Szybko wróciłam do formy. To w tamtym momencie była po prostu kwestia pecha. Wielu graczy zachorowało, więc nie sądzę, żebyśmy mogli wiele zrobić, aby temu zapobiec.”

Była liderka rankingu WTA zabrała głos w sprawie swoich szkoleniowców:

„Miałam dwóch trenerów, z którymi zaczynałam, gdy miałam około 10 lub 11 lat. Pamiętam, że skupiali się bardzo na pracy nóg, na moim podkręconym serwisie, który zaskoczył wiele osób, gdy zaczynałam w tourze, oraz na moim forehandzie z topspinem. Tak więc, tak, były osoby, które ukształtowały moją grę. Powiedziałabym jednak, że nie było to, gdy miałam 6 lat, a raczej w wieku 11 lub 12 lat.

Myślę, że osobą, która naprawdę ukształtowała moją grę, był Michał Kaznowski. Nadal jest trenerem. Był młodszym trenerem i sam też ze mną grał. Potem zaczęłam pracować z Piotrem Sierzputowskim i byliśmy razem przez długi czas. Grałam już z nim w cyklu WTA, więc go znacie. Powiedziałabym, że te dwie osoby.

Wszyscy trenerzy, których miałam, mieli wpływ na to, kim jestem teraz. Bardzo ważne jest, żeby mieć dobrego trenera, nawet jeśli nie jest najbardziej doświadczony, o ile tylko mądrze podchodzi do kształtowania twojej gry.”

24-latka urodzona w Warszawie wyraża sprzeciw wobec puli nagród na Roland Garros, ale odrzuca pomysł bojkotu turnieju:

„Myślę, że byłyśmy dość rozsądne w naszej propozycji i prośbie o sprawiedliwy udział w przychodach. „Podwyższenie puli nagród” nie jest dokładnie tym, czego chciałyśmy, ponieważ procent przychodów spada. Najważniejsze jest odpowiednia komunikacja i rozmowy z organizacjami, aby mieć przestrzeń do dyskusji i być może negocjacji. Mam nadzieję, że przed Roland Garros będzie okazja do takich spotkań. Zobaczymy, jak się potoczą.

Ale bojkot turnieju to dość ekstremalna sytuacja. Nie wiem. Jesteśmy indywidualnymi zawodniczkami i rywalizujemy ze sobą. Trudno powiedzieć, jak to by działało, czy w ogóle jest to brane pod uwagę.”

Polka zapewniła, że między zawodniczkami panuje dobra komunikacja:

„W ostatnich latach miały miejsce różne sytuacje. W grupie TOP 20 odbyło się wiele rozmów, nie tylko dotyczących nagród pieniężnych, ale także wojny na Ukrainie. Po COVID-19 były też zamieszania z rankingami, pieniędzmi i punktami.

Mamy dobrą komunikację między sobą. Jeśli to ważna sprawa, jesteśmy gotowe, aby rozmawiać. Tak samo było z kalendarzem, kiedy wprowadzono zmiany dotyczące obowiązkowych turniejów. Niestety, zareagowałyśmy trochę za późno. Myślę, że mamy dość jasną i podobną wizję.”

Daria Kasatkina albo Caty McNally będzie pierwszą rywalką Igi w Internazionali BNL d’Italia.

bonio 2026-05-06 09:37:21
TRANSMISJE