Mirra Andreeva w Mutua Madrid Open weszła aż do finału, w którym przegrała dopiero z Martą Kostyuk. Półfinalistka French Open 2024 teraz stara się skupić na nadchodzącej rywalizacji w Internazionali BNL d’Italia:
„Oczywiście spędziłam w Madrycie dwa bardzo udane tygodnie, zarówno w grze pojedynczej, jak i podwójnej. Dwa finały. Myślę, że z tych dwóch tygodni można wyciągnąć mnóstwo pozytywnych wniosków. Madryt to już przeszłość, więc musimy zapomnieć o tym, co się tam wydarzyło i spróbować skupić całą uwagę oraz energię na tym, aby dobrze zagrać tutaj, w Rzymie.
Jak powiedział Rafa, to, co się wydarzyło w Madrycie, już minęło. Teraz jesteśmy więc w Rzymie. Widziałam ten filmik dziś rano i staram się zachować takie nastawienie, aby tak podchodzić do każdego nowego turnieju po tym, jak nie udało mi się osiągnąć pożądanego wyniku. Postaram się utrzymać ten sposób myślenia.”
Nastolatka chce podtrzymać znakomitą passę:
„Rozumiem, że to były bardzo udane tygodnie na kortach ziemnych. Grałam trzy tygodnie z rzędu. Dochodziłam daleko, wygrałam jeden turniej i przegrałam jeden finał. Ogólnie rzecz biorąc, powiedziałabym, że to niesamowity początek serii turniejów na kortach ziemnych. Ale oczywiście nie jestem w pełni zadowolona, ponieważ w każdym turnieju, w którym gram, chcę walczyć o zwycięstwo i chcę go wygrać. Można na to spojrzeć z dwóch stron. Staram się skupiać na pozytywach i myśleć, że to były wspaniałe tygodnie na kortach ziemnych. Teraz chcę tak dalej grać.”
Rosjanka zabrała głos w sprawie jej stosunku do pieniędzy:
„Nie powiedziałabym, że mam wystarczająco dużo doświadczenia, żeby o tym wszystkim mówić. Po prostu zamierzam grać w turniejach i starać się włożyć całą swoją pracę i całą swoją koncentrację w wygrywanie. W tej chwili nie skupiam się na nagrodach pieniężnych. Staram się zdobywać doświadczenie i wygrywać mecze. Na tym się skupiam.”
Andreeva musi się przyzwyczaić się do warunków panujących na obiekcie Foro Italico:
„Właśnie dzisiaj rozmawiałyśmy z Conchitą o tym, jak bardzo wszystko się zmieniło. W Madrycie uderzałam piłkę, a ona leciała wysoko z powodu wysokości nad poziomem morza. Bardzo wysoko się odbijała i bardzo mi się to podobało. Uwielbiam grać w Madrycie. Tutaj warunki są inne. Dzisiaj dodatkowo padało i kort był cięższy. Piłki wydawały się większe i nie leciały tak daleko. Trzeba być sprytnym, aby dostosować grę i nie uderzać tak mocno jak w Madrycie. Tutaj trzeba budować punkty w inny sposób.”
Mirra uważa, że nadal pozostaje taką samą osobą:
„Nie czuję, żebym bardzo się zmieniła jako osoba, ale może stałam się spokojniejsza poza kortem. Wcześniej, po meczach, chciałam spędzać czas z rodziną, dużo rozmawiać lub robić coś razem. Teraz często po prostu chcę wrócić do pokoju i być sama. Poczytać książkę, obejrzeć serial lub posiedzieć na telefonie. Ale nadal czuję, że jestem tą samą Mirrą, co kilka lat temu.”
Antonia Ruzic będzie przeciwniczką Rosjanki w drugiej rundzie włoskiego turnieju.